Przez krótką chwilę...

sobota, 10 lutego 2018

Zimowa paleta barw

Witajcie.
Za oknem biel spowiła nasz krajobraz, gdy zdarzają się słoneczne dni poza bielą, mnóstwo jest błękitu bezchmurnego nieba, ponadto kora drzew, suche bylice, nawłocie czy wrotycze spod śniegu wyłaniają nieco swych brązów...
Taka jest zima...nie całkiem biała.


Prześliczny kolaż zimowy z moich zdjęć stworzyła Ania <klik>
 Dziękuję :)


Tym samym zapraszam Was na kolejną zabawę kolorystyczną w Klubie Twórczych Mam pod tytułem "Śniegiem otulone" <KLIK>


Oto moja interpretacja palety barw:



Chustecznik zrobiłam z myślą o zabawie "Podaj dalej"...Jeden wpisywał się w paletę barw, drugi w kolorach jakie, wiem, że lubi osoba, do której wysłałam drugą niespodziankę. Do tego odrobinka przydasiów i herbatki...
Jeśli macie ochotę bawić się DALEJ, szukajcie wpisów o zabawie u Agnieszki <KLIK> oraz Moniki<KLIK>


Dla Moniki powstała dodatkowo taca, ponieważ czas wysyłki prezentu z zabawy zbiegł się z Jej urodzinami :) 



W styczniu bawiłam się też karteczkowo z Lidzią <klik>, a tematem przewodnim były INICJAŁY
Taką karteczkę zrobiłam ja dla Akrimeks<klik>


A taką uroczą otrzymałam od Sikoreczki <KLIK>


Serdecznie dziękuję Lidzi za organizację zabawy a Sikoreczce za uroczą karteczkę.

POZDRAWIAM Was ciepło!

czwartek, 8 lutego 2018

Zima kontra przedwiośnie

Witajcie, za nami kilka dni na przełomie stycznia i lutego pełnych słońca, jak u progu przedwiośnia, tymczasem początek tygodnia to mrozy poniżej 10 stopni, a wczoraj poprószyło jeszcze śniegiem :)
Bardzo zawzięta "rozgrywka" pomiędzy porami roku. 


 Dla porównania zdjęcia robione w odstępie czasu zaledwie kilku dni... Ciekawe co się wyklaruje z tego dalej :)


Gdy pochowaliśmy wszystkie dekoracje świąteczne, w domu zrobiło się nieco "łyso"...nie za bardzo czas by już stroić dom strasznie wiosennie, bo u nas ta "walka" pomiędzy zimą a przedwiośniem trwa we wszystkim...dzieciaki tworzą zimowe prace jeszcze, by za chwilę razem z Tatą zrobić kolorowe niczym motyle wiosną figurki origami...wyciągnęłam uszyte przez Anię <klik> tulipany...i tak u nas zima miesza się z przedwiośniem...





Mój BJ też wypełniony kolorem...




Po styczniu, który dla mnie jako jeden jedyny miesiąc roku zawsze wydaje się, że jest TAAAAAKI długi, luty już należy do miesięcy, który wręcz przecieka przez palce...
Jako, że dziś "Tłusty Czwartek" to tradycyjnie zrobiliśmy...


Chrust z tego przepisu <klik> robiłam w sobotę, ponieważ zabraliśmy go w drogę podczas niedzielnego cudownego wypadu do Warszawy i Częstochowy...
A dziś oponki...które kojarzą mi się z moją kochaną Ciocią Zosią i moim najbliższym kuzynostwem!!
Przepis z zeszytu Mamy i  Babci Stasi...chociaż zapewne obie go miały właśnie od Cioci Zosi :)




Serdecznie pozdrawiam!
Dobrego dnia!

środa, 31 stycznia 2018

Kolorowa zima

Kartki kalendarza nie kłamią, jeszcze ZIMA...chociaż ostatnie dni na zewnątrz temu przeczą. Temperatura dodatnia w ciągu dnia, lekkie przymrozki nocami. Ale zimowe cebulki obudziły się do życia, przebijają się już przez ziemię...jedyne czego brak to SŁOŃCA...
Nieraz bywało tak, że w styczniu czy lutym przy dużych mrozach, niebo cieszyło nas swoim pięknym i czystym niemalże nieskalanym błękitem...niestety teraz było go wyjątkowo mało.. Najczęściej jest zachmurzone.

Dlatego w takie dni najlepsze, co możemy dla siebie zrobić to dodać zastrzyku energii w postaci koloru. Nasza koloroterapia zawsze działa!
Dziś sprzątam dom z ozdób świątecznych (choinki niestety nie ma już kilkanaście dni)...na ich miejsce wejdzie kolor...


Tu dzieciaki próbowały malować świecą...jednak chyba za słabo naciskały świecę, bo nie przebija tak dobrze, jak pamiętam to z prac ze swoich lat dziecięcych...Kojarzycie te prace? Najpierw malowało się COŚ na kartce ŚWIECĄ, następnie kartkę zamalowywało się farbą, wosk miał sprawić, że w miejscu po śladzie świecy pozostanie białe tło...na pierwszy raz i tak fajnie się bawili...


Drugi rodzaj tego połączenia to tło pomalowane kredkami świecowymi, bardzo gruba warstwa i na to gruba warstwa farby (plakatówki są ok...ja pamiętam, że w szkole zamalowywaliśmy kredki świecowe tuszem)czekamy aż farba wyschnie i jakimś rylcem (wykałaczka, nożyk) dzieciaki zdrapują warstwę farby odkrywając kolory spod spodu.





Bardzo lubię to ich skupienie przy pracach plastycznych. Przy farbach nawet zwykle niecierpliwy Antek się uspokaja! :) Prawdziwa arteterapia :)

Moja koloroterapia ograniczyła się do koralików:









Jak zawsze kilka prostych biżutków :) z bransoletkami ostatnio najbardziej mi po drodze :)
A przy okazji nieco porządków w koralikach się zrobiło :)

Na talerzu też obowiązkowo kolor. Świeże warzywka, chrupiące i soczyste zawsze humor poprawiają. Po raz kolejny skusiłam się na przepyszne niby "krakersy". Rewelacyjne do sałatki, czy jako przegryzka tak po prostu. I do tego PRZEPYSZNE.
Znowu muszę je zrobić...dzieciaki też bardzo lubią. Moja zmiana w stosunku do oryginalnego przepisu to taka, że nie miałam oleju kokosowego i zamiast niego użyłam masła orzechowego...oraz wszystkie ziarna zalałam gorącą wodą. Polecam Wam serdecznie! Przepis stąd <klik> i to kolejny autor, którego książkę chętnie zobaczę na swojej półce :)



Dziękuję Wam za troskę i tyle ciepłych słów, prywatnych wiadomości z pytaniem czy wszystko dobrze? Jest dużo lepiej :) Ale wiecie, jak to bywa czasami...jedna sytuacja potrafi mocno zmącić myśli...jeszcze raz dziękuję!

Pozdrawiam Was ciepło!